Tytułem wstępu należałoby wspomnieć, jak w ogóle znalazłem się w Hannoverze. Otóż przypadkowo natknąłem się na plakat, który mówił o możliwości wyjazdu na CeBIT poprzez wysłanie CV do wrocławskiego oddziału firmy Capgemini sd&m. CV złożyłem i tak się złożyło, że zostałem zakwalifikowany.
Wyjechaliśmy wieczorem 6 marca, a rankiem byliśmy w oddziale Capgemini sd&m w Hamburgu. Tam wysłuchaliśmy prelekcji o firmie, karierze i projektach, które tworzą oraz zobaczyliśmy całą siedzibę. Atmosfera była bardzo miła i mimo zmęczenia po podróży referaty i rozmowy z niemieckimi pracownikami Capgemini sd&m były bardzo sympatyczne.
Po dotarciu na miejsce noclegu, odświeżeniu się i obiadokolacji wybraliśmy się na podbój Hamburga. Dzięki Panom Marciom zobaczyliśmy kawał miasta, a następnie posiedzieliśmy przy piwku w przytulnej knajpce. Przy okazji dowiedziałem się, że Hamburg jest bardzo podobny do Wenecji (tylko gondolierów brakuje).
Po niezbyt wczesnym położeniu się spać przyszło nam wstać skoro świt i zaraz po śniadaniu wyruszyć do Hannoveru, gdzie czekała nas główna atrakcja, czyli zwiedzenie targów CeBIT.
Już od wejścia teren robi wrażenie: niespełna 30 ogromnych hal wystawowych, między którymi kursowały 3 linie autobusowe. Ale do rzeczy, czyli: co ciekawego było do zobaczenia z punktu widzenia studenta informatyki.
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od hal z rozwiązaniami software. Jak się okazało, dla programisty nie było tam wiele ciekawostek, gdyż wystawcy prezentowali już gotowe rozwiązania. Jednak znalazłem parę pozycji godnych przetestowania (rozwiązania BI i SAP). Na uwagę zasługuje także dział OpenSource.
Rozczarowaniem był dla mnie dział hardware, gdyż ogromna ilość wystawców to były firmy z Dalekiego Wschodu prezentujące słabo wykończony i wątpliwej jakości sprzęt. Były jednak miejsca, gdzie warto było zatrzymać się na dłużej, czyli stoiska takich firm, jak IBM, MSI, GIGABYTE czy ASUS.
Miłe dla oka były superszybkie komputery i serwery IBM prezentowana przez tą firmę projekcja naszej planety na półkuli.
Mnie zainteresował supercieńki laptop MSI X Slim, który już w maju ma być w sprzedaży w Europie w cenie ok. 1000 euro. Jako ciekawy gadżet potraktowałem prototyp Asusa z dwoma monitorami zamiast klawiatury.
W hali o tematyce bezpieczeństwa poza wystawcami oprogramowania antywirusowego i antyspamowego zobaczyć można było nowoczesne urządzenia sieciowe, a poprzez stanowiska z systemami alarmowymi trafiliśmy na stanowisko firmy ADAC (branża motoryzacyjna).
Dla sektora finansowego poza oprogramowaniem wystawcy mieli w ofercie prawie “wszystkoodporne” panele dotykowe do kas fiskalnych, bankomatów itd. oraz zaawansowane technologicznie sejfy.
Do ciekawostek można zaliczyć urządzenie latające wyposażone w kamerę, niewymagające sterowania z ziemi i wykonujące lot zgodnie z oprogramowaną trasą oraz coraz bardziej zaawansowane technologicznie roboty.
I tak nastała 17.00. Wróciliśmy do autokaru zaopatrzeni w tony ulotek, parę sztuk długopisów, smyczy itp., namiary na oprogramowanie oraz pare płyt z oprogramowaniem (o dziwo pełne wersje), które były warte zainteresowania.
Z powodu ogromu ilości wystawców nie dało rady wszystkiego zobaczyć, a z powodu ogromu zaobserwowanych rzeczy nie da rady tutaj wszystkiego spisać.
Podsumowując: można było zobaczyć wszelkiego rozwiązania software, ogromne ilości gadżetów oraz nowe produkty i prototypy urządzeń prezentowane przez firmy produkujące sprzęt komputerowy. Jednak zgodnie z opinią większej ilości osób w autokarze: inwestycja w postaci 33 euro (tyle w przedsprzedaży kosztował jednodniowy bilet wstępu na CeBIT) po dodaniu kosztów transportu i noclegu dla studenta jest zdecydowanie zbędna.
Dzięki firmie Capgemini sd&m oszczędziłem sobie tej inwestycji, poznałem ciekawych ludzi, zobaczyłem parę nowinek technicznych oraz dowiedziałem się, gdzie należy się wybrać w przypadku, gdybym był odpowiedzialny w firmie za zakup oprogramowania lub sprzętu mającego usprawnić działalność przedsiębiorstwa.